-Ja, Laura Mirage – zaczyna mówić, a głos jej drży. –
Wilkokrwista, czarodziejka Płomienia Feniksa, Wróżka Strażniczka Ziemi,
Araluenu i Silentixu oraz Zwiadowca nr 17, żądam, byś przemienił Logana Mitsona
w wampira.
***
-Zaczekaj! – wołam widząc oddalająca się dziewczynę. –
Zostań! Nie musisz odchodzić. – mówię, łapiąc ją za rękę.
-Nie mogę Shinji – odpowiada. – Ja już tu nie pasuję.
Muszę zniknąć.
Każde jej słowo jest jak sztylet wbijający się w moje
serce.
-Zostać proszę… Co się może stać? – pytam.
-A wojny między wampirami i wilkołakami? Nie pamiętasz
już, jak twoja matka nas o nich uczyła?
Milczę.
-Wybacz, ale muszę odejść. Żegnaj.
-Bardzo dobrze Sabrino – chwali uczennicę profesor.
-Dzięki – odpowiada czarownica zeskakując z miotły.
-Następna Laura.
Dziewczyna kiwa głową i wyczarowuje swoją magiczną deskę.
-Powodzenia. – mówię bezgłośnie.
-Nie spiesz się, najważniejsza jest precyzja. – instruuje
ją profesor Geist.
Patrzę jak zaczyna tor przeszkód. Dopiero teraz zauważam
bladość czarownicy*(*Shinji nie wie, że Winx są czarodziejkami.) Mimo
iż pokonuje tor bardzo szybko, cechuje ją precyzja. Nagle, bez powodu, chwieje
się i pozbawiona oparcia spada. Podbiegam i łapię ją.
-Ostrożnie Shinji! – krzyczy do mnie Cassandra.
Zauważam opatrunek na jej prawej ręce. Bije od niego
negatywna energia. Reszta dziewczyn szepce niespokojnie między sobą.
-Ona umiera. – wypowiada w końcu Marcelina. – To
ugryzienie wampira. Raczej nic nie może jej pomóc.
***
-Aaaa! – Shinji obudził się z krzykiem.
Znowu ten sen. Trzecią noc z rzędu. Widział ją… To było realistyczne, ale przecież nie pamięta, by to miało miejsce.
Znowu ten sen. Trzecią noc z rzędu. Widział ją… To było realistyczne, ale przecież nie pamięta, by to miało miejsce.
-Laura jest czarownicą… Nie ma prawa mieć skrzydeł –
wyszeptał.
A jednak… Czuł, że to możliwe, że wszystko się wydarzyło.
Po raz pierwszy zdał sobie sprawę, jak mało wie o swoich koleżankach. Magia
jest potężna… Dzięki niej można wszystko…
-To zaklęcie nie jest proste. – objaśniał profesor Geist.
-Gotowe na Halloween? – spytała Laura dziewczyny.
-Hallo… co? – wtrącił się Shinji.
-Nie podsłuchuj. – ucięła Marta.
-Ej no, ale może objaśnimy mu coś o tym? – spytała
Cassandra.
-Po co? Żeby znów zaczął się zachowywać po Shinjowemu? –
zaszydziła Sabrina.
-Wiecie, że on nas słyszy? – spytała Wiki.
-Halloween to ludzkie święto – zaczęła łaskawie objaśniać
mu Laura. – kiedy ludzie przebierają się za różne postaci z legend, baśni…
-Czyli kolejne bezsensowne ludzkie święto – przerwał jej
bezceremonialnie Shinji.
-Mówiłam. – oświadczyła triumfalnie Sabrina.
-W każdym razie – dokończyła Karolina – w ten dzień możemy
być sobą, gdyby nie jedna rzecz…
Marcelina szturchnęła ją ostrzegawczo.
Dla zamaskowania tego, Laura uśmiechnęła się i zawyła
cicho.
-Co to za hałasy? – profesor Geist zwrócił się do Laury.
-Nic…
-To może zaprezentujesz zaklęcie?
Czarodziejka szybko przeszukała pamięć i nie dbając o
pozory użyła magii.
*Uf… Było blisko* - już telepatycznie zwróciła się do
Marty.
Czarownik zbliżał się do portalu. Wiedział, że Enchantra
będzie wściekła, gdy się dowie.
-Trudno. – wzruszył ramionami i wszedł do portalu.
***
-Ktoś się zbliża. – oznajmiła nagle Justyna.
-Że co? – wykrzyknęła ciotka Zelda. – Akurat teraz?
Chwilę przed uwolnieniem tego czaru?
-Idę do portalu. – powiedziała Laura.
Podeszła do magicznych drzwi. Chwilę później otwarły się
i pojawił się czarodziej.
-Witaj Shinji – powiedziała czarodziejka z rezygnacją.
***
-Shinji! Co ty tu robisz?! To nie miejsce dla ciebie –
zaczęła mu robić wyrzuty Sabrina.
-Nie mamy na to czasu – przerwała jej Hilda. – Zaraz
północ. Czarowniku lepiej wracaj do Świata Magii.
W tej chwili wszedł Logan.
-Gotowa? – spytał Laurę.
-Jeszcze chwilkę.
Winx ustawiły się w kółko. Wybiła północ. Wśród blasku
nikt nie widział przemiany. Zamiast 7 czarodziejek stały dziewczęta niezwykłe.
Marta była piękną Banshee. Cassandra stała się wampirzycą, Wiktoria zombie,
Justyna ludzką wersją syreny, Karolina zjawą miłości, a Marcelina duchem. Jedynie Laura
się zbytnio nie zmieniła. Jej oczy stały się wilcze, w żyłach płynęła czarna,
wilcza krew. Shinji patrzył na nią zafascynowany. Teraz wiedział już co oznacza
Wolfblood. Widząc jego wzrok czarodziejka powiedziała:
| We're New Winx! |
-Wilk w ludzkim ciele. Super sprawa. Nawet nie
wiedziałam, jak bardzo mi tego brakowało. – uśmiechnęła się, po czym oznajmiła
Loganowi – Teraz gotowa.
-Co z Shinjim? – spytała Wiki.
-Portal jest zbyt niestabilny. To za bardzo
niebezpieczne. Połączenie ze Światem Magii w Halloween zostaje jakby „zerwane”…
- powiedziała z żalem Sabrina.
-Wygląda na to, że tu utknąłeś. – zwróciła się Marta do czarodzieja.
-Hej Brina, może pokażesz mu Greendale? – zaproponowała
Laura. – Bo ja i Logan niestety musimy lecieć. W końcu jest Halloween.
Po tych słowach wybiegli ze sklepu.
-Tyle, że Jim… - zaczęła Sabrina i nie dokończyła.
![]() |
| Sorry, nie znalazłam screena, żeby szli razem przez Greendale... jest tylko w Świecie Magii... |
Szli przez miasto. Między nimi panowała niezręczna cisza.
-Jak dobrze znasz Winx? – spytał nagle Shinji.
-Bardzo dobrze – powiedziała Sabrina, myśląc o powierzonej
jej tajemnicy pochodzenia tych czarodziejek.
-Nie masz wrażenia, że nie mówią ci wszystkiego? –
spytał.
-Nie… A czemu pytasz?
-Nic. Tak sobie. – odpowiedział zamyślony.
Atmosfera się zmieniła. Miasto stało się mroczne. Nie
zauważyli, kiedy otoczyła ich ciemność.
-Uważaj! – krzyknęła nagle Sabrina, popychając
czarownika.
Upadła częściowo tracąc przytomność.
-Brina! – czarodziej wyciągnął różdżkę i chciał rzucić
czar na niewidocznego jeszcze przeciwnika.
-Za późno. – usłyszał, a przed nim zmaterializował się
wampir.
Drugi wytrącił mu z ręki różdżkę i powalił go na ziemię.
-Nareszcie zemścimy się na tej przeklętej czarodziejce za
to, że tak nas poniżyła. Za to, że ten jej Logan nie należy do naszego klanu. –
oznajmił.
*O czym im chodzi? Jaka czarodziejka? Czemu Logan miałby
się trzymać z wampirami?* - myślał Shinji.
-Bierzcie go. – polecił dowódca do wampirów, które się
przed chwilą zjawiły.
-A co z nią? – jeden z nich trącił lekko butem
czarownicę.
-Zostaw ją. Jest niegroźna. – powiedział i dokończył
szeptem słyszalnym tylko dla wampirów: -Zresztą ktoś musi zanieść wiadomość
naszej czarodziejeczce.
Gdy zniknęli, Sabrina zaczęła podnosić się z trudem.
-Muszę ostrzec Laurę i powiadomić Winx… - wyszeptała
siłując się z ogarniającą ją ciemnością. – Nie mogę się poddać, to ważne…
Przegrywała tę walkę. Zanim straciła całkiem przytomność
zdołała wyszeptać tylko: „Nie poddam się”…




Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Dziękujemy za wszystkie komentarze.